
Nie jestem członkiem zarządu PZPN od sześciu lat i na to, co dzieje się w związku patrzę z dystansu. To jest ogromny problem. Jestem w Polsce, czytam gazety i nie mam wyrobionego zdania, czy zarząd PZPN już teraz powinien podać się do dymisji. Zresztą to bardzo skomplikowana sprawa. Gdyby tak się stało, to trzeba będzie zadać sobie pytanie, kto przez pięć miesięcy będzie kierował związkiem. Na razie nie słyszałem, czy miałby to być kurator, czy może ktoś inny. Nikt tego nie określił, więc trudno w tej chwili się wypowiadać.